Byłam tam, jeszcze czasami jestem, a nadal ciągnę wózek zwany życiem...I pomyślisz co to było napad?wypadek?tragedia...nie to ONA depresja. Mówią*, że z depresją to jest jak z alkoholizmem - na całe życie, ale ja tej pani już nie zapraszam. I to nie znaczy, że nie puka ahh codziennie po kilka razy, ale nie tym razem. Ponad dekadę razem, siedziała w moim umyśle i odebrała mi bardzo wiele. Mówią, że to jest choroba duszy jednak moje ciało pokazuje co mi zrobiła. I trochę uogólniłam depresja to wypadkowa tego co mi się przytrafiało i moja reakcja na to. Przybrała różne formy lęk społeczny, syndrom złamanego serca, nerwo bóle, wychudzenie organizmu później zajadanie smutków i ogólne rozwalenie systemu odpornościowego, hormonalnego. Co zabrała mi depresja ? relacje - z większością rodziny, która nie wie (chociaż mam wykształconego psychologa w bliskiej rodzinie), rozwój, cele, pasje i chęci. I w tym wszystkim jest moja mama próbowała przebić się przez mur, który postawiłam. Była przerażona jak ja, ale przez ostatnie lata rozmawiała, słuchała... Deprecha sprawiła, że przynajmniej przez ostatnie 10 lat życie mi się przytrafiało. Ponad 6 lat temu promyk nadziei, wielkie szczęście urodził się mój syn. Nie miałam baby blues czy depresji poporodowej mimo, że byłam ze wszystkim sama, syn dawał mi siłę. Były też oczekiwania i nadzieje wobec ojca mojego dziecka do czasu zderzenia z brutalną rzeczywistością. Tyle się wydarzyło, że mój umysł i organizm mówił mi "nie" wiele razy mimo to brnęłam w to dalej. Bardzo chciałam być kochana, bardzo chciałam mieć szczęśliwą rodzinę, chciałam...dlatego pozwoliłam na wiele, ulepił sobie mnie na swój "użytek". Byłam w miejscu , z którego nie widziałam wyjścia, gdzie się dosłownie dusiłam... Wszystko co pisze jest przykre i kosztuje mnie wiele, gdyż muszę przywołać te emocje zmieniło się to, że wiem już jak nimi pracować i wiem, że da się wyjść z niemocy...Piszę o tym, gdyż wcześniej wydawało mi się, że to ja tylko tak mam,co nie jest prawdą...
NIE JESTEŚ SAM/SAMA...
*tutaj odnoszę się do różnych treści wyczytanych z internetu
NIE JESTEŚ SAM/SAMA...
*tutaj odnoszę się do różnych treści wyczytanych z internetu
Komentarze
Prześlij komentarz