Tytuł jest przewrotny. Nawiązuje do mojego miejsca zamieszkania. Ktokolwiek uczył się języka angielskiego w szkole wie, że brytyjskie przywitanie: How are you ? jest wynikiem wychowania, kultury tego kraju. Po tylu latach już nie zwracam na to uwagi (tak jak na darling, honey od obcej osoby:). Jednak przez długi czas każdego dnia musiałam zmierzyć się z tym pytaniem...Odpowiedź padała I'm fine...Ale w środku rozpadałam się na kawałki. W środku wszystko we mnie krzyczało, nie jest ok i nie pytaj. Poszło to dalej, gdy w poniedziałek wiedziałam, że padnie pytanie jak Twój weekend już w głowie układałam odpowiedź (zazwyczaj opartą nie na tym co robiłam tylko na tym co ugotowałam) przecież nie mogłam powiedzieć, że cały weekend walczyłam o przetrwanie. Że jest tak źle, że nie mogłam się podnieść z łóżka, wstałam tylko dla syna nakarmiłam pobawiłam się, ale nie byłam obecna, moja dusza umierała... Sama bałam się zadać sobie to pytanie. Jak innym nie zależało to po co ja mam się tym zaj...
Zacznij tutaj
Zacznij od zrobienia jednego przysiadu
Zacznij od wypicia jednej szklanki wody
Zacznij od spłacenia jednego długu
Zacznij od przeczytania jednej strony
Zacznij od skasowania jednego starego kontaktu
Zacznij od przejścia jednego kółka
Zacznij od uczestnictwa w jednym wydarzeniu
Zacznij od napisania jednego paragrafu
ZACZNIJ DZISIAJ, POWTÓRZ JUTRO!