Przejdź do głównej zawartości

A Ty jak się czujesz?

Tytuł jest przewrotny. Nawiązuje do mojego miejsca zamieszkania. Ktokolwiek uczył się języka angielskiego w szkole wie, że brytyjskie przywitanie: How are you ? jest wynikiem wychowania, kultury tego kraju. Po tylu latach już nie zwracam na to uwagi (tak jak na darling, honey od obcej osoby:). Jednak przez długi czas każdego dnia musiałam zmierzyć się z tym pytaniem...Odpowiedź padała I'm fine...Ale w środku rozpadałam się na kawałki. W środku wszystko we mnie krzyczało, nie jest ok i nie pytaj. Poszło to dalej, gdy w poniedziałek wiedziałam, że padnie pytanie jak Twój weekend już w głowie układałam odpowiedź (zazwyczaj opartą nie na tym co robiłam tylko na tym co ugotowałam) przecież nie mogłam powiedzieć, że cały weekend walczyłam o przetrwanie. Że jest tak źle, że nie mogłam się podnieść z łóżka, wstałam tylko dla syna nakarmiłam pobawiłam się, ale nie byłam obecna, moja dusza umierała...

Sama bałam się zadać sobie to pytanie. Jak innym nie zależało to po co ja mam się tym zajmować. Po pewnym czasie jak już mi było wszystko jedno i gdy mówiłam, że jest źle usłyszałam, że marudzę i nic z tym nie robię. Najbardziej dotkliwe odpowiedzi to nie jest tak źle, przecież Ci mówiłam, że tak będzie, musisz być ok, a jakbyś to zrobiła to....

Prawda jest taka, że ludzie nie chcą rozmawiać o emocjach, a szczególnie tych złych. Sami nie zastanawiamy się jak się czujemy, a gdy widzimy, że ktoś otwarcie mówi, że nie jest ok zakładamy, że to słaby człowiek patrzymy z góry i uważamy, że mamy prawo oceniać i mówić na jego temat co chcemy i tak mu nie zależy przecież. I nie jest to wrzucenie wszystkich do jednego worka to są fakty i jeśli jesteś w tej sytuacji musisz zdać sobie sprawę, że pod koniec dnia jesteś w swoim stanie psychicznym sam nikt nie zmieni za Ciebie Twojego otoczenia, myśli czy decyzji. Życzę Ci byś znalazł osoby, które będą wsparciem, będzie Ci łatwiej...

Komentarze